Czytasz wiadomości wyszukane dla słów: jak zrobić badania genetyczne

photo



Temat: Bylismy w Invimedzie - jest marnie :(
Bylismy w Invimedzie - jest marnie :(
Bylismy dzis pierwszy raz w Invimedzie u doktora Niemoczynskiego. Oboje mamy
wrazenie, ze nareszcie trafilismy do specjalisty. Poszlismy tam, wiedzac o
wskazaniach do ICSI - marne wyniki nasienia M. Ma te badania jeszcze
powtorzyc w Invimedzie, ale jesli sie potwierdza, no to faktycznie ICSI.

Pod warunkiem, ze ja bede mogla . Po szczegolowym wywiadzie, sprawdzeniu
tych wynikow, ktore mialam oraz po USG stwierdzil, ze mozna podejrzewac, ze
moje owulacje (czy tez ich brak), klopoty z nadmiernym owlosieniem (teraz
mniejsze niz kiedys) + obraz jajnikow + pare innych rzeczy wskazuja, ze moge
miec PCO. Dostalam liste badan do zrobienia w kolejnym cyklu (wywolywanym, bo
tak w ogole to mam dzis 52 dzien ). No i zobaczymy. Powiedzial, ze nie
stawia diagnozy po paru hormonach i jednym USG, ale...

Tylko - jak to mozliwe, dlaczego zaden gin wczesniej w ogole sie nie zajaknal
o PCO? Dlaczego gin-endokrynolog mi tego nie zasugerowal (tarczyca na
szczescie w tej chwili jest ok).

A poza tym mam zamiar zrobic badania genetyczne w kierunku raka jajnika
(babcia miala). Dr Niemoczynski twierdzi, ze nie musze, ale gdybym byla jego
rodzina, to wolalby, zebym zrobila. Bo jesli mam te mutacje, no to stymulacja
hormonalna do ICSI moze 'pomoc' nowotworowi.

No nic. Czekam teraz na okres, wywolywany Cilestem, co, jak sie dowiedzialam,
to tez nienajlepszy pomysl. Przewiduje poczatek cyklu na ok. 9.04. Jak nie
przyjdzie, mam sie zglosic po recepte na cos, co okres wywola.

I mam pytanie - czy ktoras z Was wie, jak / gdzie (np. w Warszawie) mozna
zrobic takie badania genetyczne? Czy mozna na NFZ? A jesli nie, to ile to
mniej wiecej kosztuje? I jak sie do tego zabrac? Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: mam obsesje...
myślę, że czas zacząć starania ryzyko wyższe jest, ale jak bardzo się
boicie, możecie zrobić badania genetyczne i problem z głowy
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Invitrówki lub ICSIńskie wrześniowe?
Dziewczyny u nas zapadła wczoraj decyzja o ICSI. Mamy zrobić badania
genetyczne. Czy Wy też robiłyście? Nam chyba lekarz to zlecił bo badanie DNA
chromatyny wyszło kiepsko ( Bardzo się boję tych badań a tu trzeba czekać 2 m-
ce na wynik Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: MAR test i HOS ..............
Jomale
Jomale a gdzie możemy zrobić badanie genetyczne? Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: genetyka w W-wie na NFZ
genetyka w W-wie na NFZ
Przed ICSI musimy zrobić badania genetyczne. Czy ktoraś z Was robiła je
państwowo?
z góry dzięki - pollla Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: bezmózgowie
Tyle co mogę Tobie poradzić - do lekarza, a najlepiej do takiego z kliniki
leczenia niepłodności. Pewnie każą Wam zrobić badania genetyczne... Trzymaj się
w pionie dziewczynko! Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Do dziewczyn z Łodzi i okolic
Do dziewczyn z Łodzi i okolic
Dziewczyny możecie mi powiedzieć gdzie można na nfz zrobić badania genetyczne?? Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Genetyka
Genetyka
Dziewczyny na czym polegają badania genetyczne. Jestem po dwóch poronieniach i
zastanawiam się nad zrobieniem badań genetycznych, dlatego proszę o odpowiedzi. Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Dziedziczenie choroby Parkinsona
Mam jeszcze jedno pytanie: Czy można zrobić badania genetyczne /podobne robi
się w przypadku ryzyka zachorowania na raka/ wykluczające Parkinsona? Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Poronienie. Co dalej?
Witam,
słyszałam, że można zrobić badania genetyczne materiału z
poronienia. Czy ktoś wie coś więcej na ten temat? Jakie placówki tym
się zajmują? Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: ciąża czterdziestolatki
ja mam syna 21 lat,corke 19 i Mala 2 lata i 9 miesiecy.Urodzilam ja majac prawie
38 lat.
A co masz robic?Brak kwas foliowy(jezeli folik to 3 tabl.dziennie),dbac o
siebie,zrobic badania genetyczne do tc.
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Nieślubne dziecko
Tak, ale ma rónież obowiązek respektować umowę zawartą z matką tego "trzeciego"
dziecka. a z postu zrozumiałam, że umowa była właśnie tak: dziecko oficjalnie
nie jest moje, ale jako współwinny będę płacił na jego utrzymanie.
Jeśli w tej umowie (słownej oczywiście, ale równie obowiązującej!) dodane było,
że będzie płacił, ale wtedy kiedy będzie go na to stać, to już inna sytuacja.
Wybaczcie, ale mąz autorki wątku zachował sie już trzykrotnie bardzo
nieodpowiedzialnie:
1/ zrobił dziecko pozamałżeńskie
2/ zawarł jakąś dziwną umowę, która w sumie jest dla niego bardzo bezpieczna,
bo formalnie nikt nie moze się przyczepić, bo w końcu zrzekł sie praw do dziecka
3/ nie rozstrzygając już słuszności decyzji o zawarciu takiej umowy (płacę ,a
le nie mam żadnych praw), to łamie teraz zwyką umowę cywilno-prawną. Jak
przyznajesz komuś stypendium, czy zobowiązujesz się do stałej darowizny - bez
zastrzeżeń co do warunków rozwiazania takiej umowy, to osoba odarowywana ma
prawo mieć pretensje - liczyła na kasę, robiła jakieś plany a ty nagle
przestajesz płacić.
Jeślimężczyzna zobowiązał siedo płacenia dla odczepnego tylko, nie
zastanawiajac się nad przysłością i konsekwencjami, to jest głupotą.
Sprawa powinna być raz na zawze wyjaśniona. Jeśli stanie na tym, że będzie
dalej płacił, ale bez oficjalnego ojcostwa, to zawarłabym umowę cywilno -prawną
u notariusza - może własnie jakieś stałedarowizny na rzeczDZIECKA (a nie
rodziny dziecka - bo to bardzo wazne!!)z zastrzeeniem, że jeśli dochody spadną
ponizej okreslonego poziomu, to darowizny zostają zawieszone.
Jesli nie chce płacić, to może naprawdę zastanowic się nad tym czy nie zrobić
badań genetycznych i nie ustalić ojcostwa ponownie?
Dziecko jest chyba na razie na tyle małe, że mętlika w głowie mu się wielkiego
nie zrobi - będzie to identyczna sytuacja jak w przypadku małżeństw
rozwiedzionych i żyjących już w nowych związkach.
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Ukłucie ideowe
> > Jeżeli nie, to dlaczego akurat na te badania mają być
> > kierowane kobiety przede wszytkim w starszym wieku?
>
> Ponieważ po 35 r.ż. bardzo wzrasta prawdopodobieństwo pojawienia się
> wad genetycznych u płodu, ot dlatego.

Otóż to. Więc co ma wynikać z odkrycia wad genetycznych dziecka, którego matka
ma ponad 35 lat?

> > głównym ich
> > celem jest wyszukiwanie dzieci, w celu odmowy im prawa do życia i
> zabicia ich.
> > Jak w tej sytuacji nie traktować badań "ideologicznie"?
>
> Poważna nadinterpretacja z Twojej strony. Mam poważne wątpliwości,
> czy w swoim "ideologicznym" (= katolickim) zacietrzewieniu jesteś w
> stanie spojrzeć na sprawę z perspektywy innej, niż wyznaniowa.
> Na szczęście mam przyjemność żyć w państwie ŚWIECKIM :)

No, łatka już przyklejona - to może nie warto podejmować dyskusji? ;P

> > przecież osoby z np.
> > zespołem Dawna lub Turnera często mogą normalnie funkcjonować w
> środowisku,
> > podejmować pracę i w niezłej kondycji dożywać zaawansowanego wieku.
>
> Zaawansowanego? Radzę zapoznać się z literaturą na ten temat, a
> dopiero potem podejmować temat, wypowiadając się w tonie jedynie
> słusznym.

Dziękuję za dobrą radę, skorzystam z niej przy nadarzającej się okazji. A Tobie
z kolei zalecę próbę dowiedzenia się, co rozumiem przez "zaawansowany".

> Ale Ty oczywiście zakładasz, że pozostała część populacji wykonuje
> badania prenatalne jedynie w celu eliminacji chorych genetycznie
> płodów? Nie przyszło Ci do głowy, że ludzie chcą po prostu WIEDZIEĆ,
> z czym przyjdzie im się zmierzyć w przyszłości - z wychowywaniem
> chorego nieodwracalnie dziecka, czy usunięciem ciąży? Każda z tych
> decyzji jest dramatyczna i z pewnością zdajesz sobie z tego sprawę.

Zdaję sobie sprawę, i nie twierdzę że pozostała część populacji robi tak czy
inaczej. Musiałbym ze wszystkimi pogadać, żeby takie sądy wydawać. To kwestia
statystyki i zapewne zgodzimy się, że motywacje mogą być różne. To kwestia
indywidualna, wybór sumienia: chcę zrobić badania genetyczne, żeby ratować
dziecko, albo żeby je zabić, jeśli okażę się że może być chore. To ciekawe
zagadnienie, nie wiem czy ktoś kiedyś przebadał statystycznie ludzi robiących
takie badania, jakie motywacje nimi kierują.
Argument, że nie którzy ludzie robią te badania TYLKO po to, żeby WIEDZIEĆ jest
moim zdaniem cienki jak d*** węża ;-) Nie wierzę, że ktoś robi tak poważne,
inwazyjne badanie, mogące doprowadzić do szkodzenia dziecka lub wręcz poronienia
(w skrajnych wypadkach - no ale zawsze) tylko dlatego, że nie może zaczekać
kilku miesięcy do czasy rozwiązania, kiedy to już będzie dokładnie wiadomo jak
się sprawy mają i ciekawość w sposób naturalny będzie zaspokojona.
Chociaż... może i są tacy niecierpliwcy, ale to wydaje mi się z kolei trochę
nieodpowiedzialne: dla własnej ciekawości narażać swoje zdrowie i życie dziecka...
Nie wierzę, że ktoś robi badania tylko po to, żeby po uzyskaniu informacji, że
dziecko będzie chore jakoś specjalnie się do tego przygotować. Jeżeli robi
badania genetyczne w "poszukiwaniu" chorób, to po to, żeby dziecko zabić, a nie
psychicznie przygotować się do trudów opieki nad nim.

> Na marginesie: badania prenatalne, owszem, wykonywałam, więc temat
> ten jest mi znany z autopsji. I brałam pod uwagę różne opcje.
> Na szczęście moja córka jest zdrowa.

Cieszę się, że wszystko jest ok, szczerze.
A jeśli by nie było?

> Pozdrawiam.

Ja również. Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: znani z tego że są znani
Kij
Wsadziłaś kij w mrowisko! Masz rację, że u nas (nie tylko w Polsce - na ziemi)
popularność i sława, wykorzystywanie kogoś w marketingu to bardzo często
pustynna pustka. Ale to ludzie - nabywcy oraz sensacji szukający dziennikarze
robią ten szum. I biją pianę. Nie ma żadnych kryteriów poza jednym - "lepiej sie
sprzeda". Czy kupiłaś telefon w idei, bo go reklamowała Otylia? Czy pijesz piwo,
bo je pije Boniek z Dudkiem? Czy wysyłasz więcej listów, bo Małysz reklamuje
pocztę? idt, itp. Pewnie nie. Ale to jest kółeczko z trybikami, co się nazywa
kapitalizm. W to włażą ci, co są choć trochę znani (sport i seriale - niestety)
i się o nich w brukowcach pisuje, by garkotłuki płci obu czytać co miały. Takie
są realia i tego nie zmienisz. Za to wywołałaś - choć Twoją intencją nie było -
całą lawinę niechęci do tej czy innej gwiazdeczki. I powiedz, co to zmieni?
Na zachodzie, gdzie kapitalizm kwitnie (może raczej snuje się) od dziesiątek
lat, ludzie co jakiś czas bojkotują niektóre reklamowane towary - na zasadzie
"my nie chcemy za to płacić". Bo jak kupujesz cokolwiek, co się reklamuje, to
część kasy - wiadomo - płynie w kieszeń reklamotwórcy. Też bez sensu. Tak jest
skonstruowana księgowość, że im więcej sprzedajesz, tym więcej możesz
przeznaczyć na reklamę - i NA NIC INNEGO - zsady są sztywne. Ale ten bojkot NIC
nie daje. Nie zmienia zasad księgowości ani sprzedaży kawy jackobs ani szns
jakiejś gwiazdeczki na kasę za reklamę kremu.
Ludzkie sympatie są podzielone. Wierni fani tworzą status. Można bawić się z
chłopcami, a i tak stanie mur pod domem Jacksona z transparentami "za". A bliżej
- można sypiać z dwoma facetami i po kilkunastu latach zrobić badania
genetyczne, powiedzieć mężowi - "to nie twój plemnik", zanieść to do gazet
(zgodnie z zasadą - źle czy dobrze, niech mówią) i po tym wszystkim bawić się
jeszcze w politykę, udzielać wywiadów na KAŻDY temat, autorytetem być. Lisowa,
to przecież śmieszne. Takiego kraju jak ten nie ma! Jesteśmy unikalnym
kabarecikiem! Jesteś widzem, a na estradzie tłum żądnych sławy, kasy, kasy,
kasy. ALE - płacisz za to. A jeśli nie Ty - to tłum innych, więc chcesz czy nie
- pchają się bzdetki na scenę, bo KTOŚ ich chce. Cokolwiek tu napisano, są fani
Muchy, Cichopek czy Kory. I czy ich znasz, czy cenisz, czy nie - będą w tv,
brukowcach itp, bo ich KTOŚ chce widzieć. KTOŚ wyszarpuje gazetkę z nimi, KTOŚ
kupuje, bo oni reklamują, KTOŚ piszczy z radości, gdy ich widzi w realu, KTOŚ
biegnie do domu, bo zaraz ich zobaczy w tv. Tych KTOSIÓW jest - chcesz czy nie -
cała masa.
Może lepiej zamiast pytać o tych, co nieznani Tobie a pokazywani wszędzie,
wylansować "swoich" lubianych?
Tylko - czy oni by się zgodzili na taki lans? Np - wolę Pawlikowską od Martyny
jako podróżniczkę, ale jak się będzie Pawlikowska tak lansować, to nie będzie
miała CZASU ani na podróże, ani dla siebie. A ja wolę, żeby czas miała.
Lepiej sobie znaleźć "swoje" sympatie w tym scenicznym świecie i żyć własnym.
Bo i tak warszawka rządzi, nie my. To oni pokazują gawiedzi "swoich" i robią z
nich "osobowości". Ot, jak to ruscy mówią "raz da i zwiezda". I to właśnie
wyjaśnić Ci może te zagadkowe zjawiska, co się zastanawiasz "kto to?".
Przecież jest trochę wartościowych na tej scenie? A że nie są wszędzie i zawsze,
to chyba ok? Wykończyli by się...
Psychologowie twierdzą, że na świecie jest TYLKO 10% mądrych - dojrzałych i nie
pchają się oni ani do władzy ani do kasy. Więc te 90% musi się lansować. A 10%
niech wyłaczy tv, nie czyta brukowców nawet w poczekalni u dentysty i SIĘ NIE
DENERWUJE. To przecież mniejszość. A nasz świat tworzy większość. Widać po
wyborach, hehe.
Humorku dobrego. I zdrowego chichotu życzę zamiast zdziwka.
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: Dr Magdalena Cubała - Kucharska, proszę o opinie.
jadę spokojnie środkiem toru:)
jktasp napisała:

> Powiem tak, leczenie DAN jest niezwykle drogie na całym świecie.
> Jest jeszcze ze zananych w Polsce dr Esser, min800 zł/wizyta.

Wcale mnie to nie dziwi. Monopole są drogie. Sprawa rozbija się o wyniki tych
badań robionych w Organix czy innych laboratoriach zagranicznych. Uznają je
tylko lekarze DAN, więc jak już wydasz ileś tam na te badania, no to potem
możesz z tym iść tylko do lekarza DAN... Przynajmniej w Polsce.

> Inna strona medalu to taka,
> że jak zwykły lekarz usłyszy, że dziecko jest na diecie, i że mu się
> poprawia to poprostu obśmiewa i nie zleca żadnych badań.

To jest tragiczna, niestety, prawda - często bywa, że rodzice dzieci z autyzmem
są spławiani na drzewo i nie tylko w temacie diety. Te wszystkie teksty lekarzy
są w Polsce na porządku co najmniej dziennym.

> Osobiście
> nie znam dziecka z diagnozą autyzm i spektrum, które miałoby
> zrobione bardziej "zaawansowane" badania

Ja znam kilka takich dzieci. Można w Polsce porobić wszystkie te badania, które
się robi w "zagranicznych laboratoriach". Można w Polsce zrobić badania
genetyczne, metaboliczne i neurologiczne.
Owszem - to trwa, też kosztuje. Ale przynajmniej nasi lekarze uznają te wyniki.

> Jedynie lekarze DAN wiążą jedno
> z drugim:).

To akurat nieprawda. Weźmy CHOCIAŻBY dra Wroniszewskiego z Synapsis. On nie jest
lekarzem DAN. Nadto udało mi się poznać lub dowiedzieć o istnieniu co najmniej
KILKU lekarzy, którzy uważają problemy biomedyczne za jeden z ważnych aspektów
całościowych zaburzeń rozwoju.

Ale inna rzecz też jest pewnikiem - stan oficjalnej wiedzy na dzień dzisiejszy
brzmi: etiologia autyzmu nie jest jednoznacznie określona. Autyzm nie jest
chorobą i autyzmu nie można wyleczyć (teraz!;).
Więc jeśli ktoś twierdzi - pośrednio czy bezpośrednio - że można wyleczyć
dziecko z autyzmu dietą - to mówi co najmniej półprawdę. To tak jakby
powiedzieć: żołnierz może wrócić z wojny cały i zdrowy. No, może. Ale czy
dotyczy to wszystkich?

Owszem, są znane i opisane przypadki dzieci, u których zastosowanie diety
cofnęło zaburzenia autystyczne praktycznie do zera.
Ale przecież dotyczy to promila osób z autyzmem.

Znam kilkoro dzieci, które leczą się wg koncepcji "DAN!" i jakoś do tej pory nie
chciały się, pieruny, wyleczyć...
Co nie pozwala mi jednakowoż stwierdzić, że koncepcja "DAN!" nie działa.
Być może u jednych dzieci działa - poprawia ich funkcjonowanie, może innych
"ozdrowiła" - ale niestety nie doczekasz się żadnych rzetelnych analiz
dotyczących skuteczności tej metody...

> Sama mam mocno ograniczone zaufanie do lekarzy,

I słusznie. Ja też. I dotyczy to wszystkich lekarzy, także homeopatów oraz
lekarzy DAN!.

I naprawdę nie rozumiem dlaczego miałbym pojechać po bandzie?

pozdrawiam
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: badania genetyczne
do thirty78 i mjoz

" Lekarze mówią, że powinniśmy nadal próbować. Dopiero po kolejnym
niepowodzeniu radzą, żeby zrobić badania genetyczne zarodka... Oni chyba nie
wiedzą co mówią..."

Mjoz ... faktycznie nie wiedzą co mówią. Badania genetyczne to nie wszystko,
warto porobic wczesniej inne badania oprocz tych genetycznych,(te z listy typu
hormony, budowa macicy, odzwierzece itd) mi lekarze tez nie chcieli w tym
pomoc... sama na wlasna reke sie uczylam tego wszystkiego z forów i robilam
badania aby wykluczyc ewentualne problemy - zanim zrobilam badanie to najpierw
sprawdzalam co mi da zrobienie tego badania- czyli uczylam sie interpretacji i
dopiero potem robilam dane badanie ...

nie bylo to latwie bo wyniki badan czesto nie daja jasnego obrazu (wychodza na
pograniczu norm i wtedy juz tylko intuicja podpowiada czy szyukac w tym kierunku
dalej czy zająć sie czym innym ... u mnie ta intuicja okazala sei trafna -
jednak nie moglam znaleźć tylko lekarza ktory potraktowal by ja powaznie i
dlatego stracilam druga ciąze..

przy trzeciej jjuz nie popuściłam i dotarlam do lekarza ktory sie specjalizuje
nie tylko w poronieniach nawykowych ale dokladnie w tej przyczynie poronień ...

thirty78

rzeczywiscie te zastrzyki nie sa calkiem obojetne dla naszego zdrowia. Mówiąc o
sterydach masz na mysli encorton(w ciazy dostaje sie go minimalne dawiki i tylko
w pierwszym trymestrze), co do tych lekow to uważam, że w ciazy dostajemy ich
male dawki tak że nie szkodza dziecku, a nam chyba nie bardziej niszczą zdrowie
fizyczne niż kolejne zabiegi łyżeczkowania nie mowiac o zniszczeniach w
psychice - one powodują najwiecej spusztoszen w organixmie ... jednak ulotki tyc
lekow potrafią troche przestraszyć - to przyznam ....

tak wiec te leki brane pod okiem doswiadczonych lekarzy nie sa tak groźne jak
sie powszechnie uwaza ... jedynie moze sei okazac ze czasem ich nie tolerujemy,
ale to sprawa indywidualna tak samo jak np znam osoby ktore nie moga miec
pranych rzeczyw proszku do prania tylko musza w platkach mydlanych, ale na to
nei mamy wplywu.. ja sie nie spotkalam jeszce z przypadkiem aby leki zaszkodzily
w innym sposob niz kilka dodatkowych kilogramow(ale nie u wszystkich)oraz faktem
jest fakt ze dzici sie czesciej rodza troche większe niz u tych co zastrzykow
nie biorą - stą czeste cesarki ale nie zawsze - tak wiec skutki ubocznie mogą
być niewielkie ...

co do badan na p-ciala antykardiolipinowych to najlepiej je robic dopóki
organizm pamieta ciaze (ja zrobiłam zaraz po zabiegu łyżeczkowania chyba 4 dni
po)-i ten wynik okazal sei wlasnie najwyższy... robilam tez to badanie pomiedzy
ciązami i p-ciala byly w normie - ale były, i to powinno bylo dać do myslenia
mojej gin, ktora prowadzila drugą ciążę-nawet nie pomogly moje sugestie ....

co do p-ciał antyatarczycowych to wszystko jedno kiedy sie je robi... jak już są
podwyższone to raz są bardzioej podwyższone raz mniej niezaleznie od lekow ktore
bierzemy i czy jestesmy w ciazy czy nie, po prostu są i z tym sie musimy
pogodzic i pomyśleć o czestej kontroli tarczycy do końca życia ...

co do lekarzy - to ja mam takei zdanie ze tak naprawde to musimy same sie
dokształcac i chodzic do tych lekarzy ktorzy sie specjalizuja w lasnie nie tylko
w sprawie poronien ale i w dokladnie określonej przyczynie poronień - i takeigo
sobie wybrać ... ale jak juz sie wykryje te ewentualne przyczyny - tak zrobilam
z dobrym skutkiem ...


pozdrawiam

agata Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: czwarta próba
Witam Was dziewczyny, czytam to forum i widzę, że dokładnie
analizujecie każdy dzień swojego cyklu. To tak jakbym siebie
widziała rok temu.

Krótko opowiem Wam swoją historię. Pisałam też wcześniej na forum
Trudna ciąża - może niektóre z Was mnie kojarzą. W każdym razie
dawno tu nie zaglądałam, a teraz po prostu przygotowuję się do
kolejnych starań.
Tak więc, jestem po czterech poronieniach. Dwie pierwsze ciąże -
puste jaja, zabieg w 9tc. Po drugim poronieniu zmusiłam swoją
lekarkę do skierowania na jakiekolwiek badania, bo wkurzało mnie
hasło, że jestem młoda, że jeszcze urodzę zdrowe dziecko. Zmieniłam
lakarza, na fachowca od trudnych ciąż - taką miał opinię. Owszem
zrobił dużo badań, przeleczył antybiotykami (wyszła u mnie toxo,
listerioza, chlamydia), zrobił zabieg hsg, który wykazał, że
wszystko jest ok i kazał się nam starać. Też było clo - trzy cykle i
nic, mimo pięknych pęcherzyków. Jak w czwartym cyklu zabrakło mi
tabletek to się udało. Cieszyliśmy się. Widziałam płód, ale serca
się nie doczekałam - wynik histo potwierdził zaśniad częściowy. Dla
mnie szok. i pytanie dlaczego? Inni lekarze z odziału sugerowali,
żeby zrobić badania genetyczne i immunologiczne. Lekarz kazał się
wsztrymać przez pół roku z kolejnym zajściem, potem zmienił decyzję,
że po trzech miesiącach możemy. Ale psychika płatała nam figle, bo
im bardziej się staraliśmy, tym badziej się nie udawało. I tak
minęło kolejne pół roku. Jak zaszłam w ciążę to nie potrafiłam się
cieszyć, bo zmęczona byłam tymi staraniami i analizowaniem dnia
cyklu (a muszę dodać, że już dwa lata mierzę temperaturę i oceniam
dni płodne). Psychicznie nie byłam przygotowana, cały czas się
bałam, że poronię. I niestety tak się stało. Kolejny raz szpital,
tym razem poronienie było w toku, więc nie było mowy o żadnym
podtrzymaniu, ból silny, mocne krwawienie. Wcześniej tak nie miałam.
A muszę jeszcze dodać, że przed czwartą próbą planowaliśmy zrobić
badania immunologiczne i genetyczne, ale nasz lekarz nam to
odradził. A my go posłuchaliśmy nie wiem czemu.
Teraz sprawa wygląda tak, że od ostatniego poronienia minęlo 8
miesięcy, zmieniłam znowu lekarza, tym razem robię badania od
podstaw (morfologia, cukier, hormony), zrobiłam już też badania
immunoloiczne (p/c antyfosfolipidowe) i genetyczne. Wszystko jest w
normie. Przyczyny brak. Uczepiłam się teraz teorii, że kolejna próba
tylko na acardzie i heparynie. I przekonam do tego lekarkę,
skonsultuję to z immunologiem. Mąż jest w trakcie konsultacji
urologicznej, oceniamy jego jakość nasienia. Słyszałyście może coś o
tym, że słabo wykształcony plemnik może po połączeniu z komórką
jajową powodować poronienia (puste jaja mogłyby o tym świadczyć).
Nie wiem co o tym sądzić.
Dodam jeszcze tylko, że przeszłam załamanie nerwowe, zwątpienie w
sens życia, i dopiero od trzech miesięcy Bóg mnie podniósł, wziął za
rękę i prowadzi. Wierzę, że się uda i nie zadaję dużo pytań. Czytam
też mądrą książkę "O dziecku, które odwróciło się na pięcie" -
pozwala mi ona zrozumieć mój stan, przeżyć żałobę i spojrzeć
optymistycznie w przyszłość. Wiem, że moje reakcje po poronieniach
były normalne, a wydawało mi się, że jestem niepełnowartościowa, że
mam jakąś skazę, że ponoszę karę. Teraz wiem, że tak nie musi być.


Kochane wybieram się do mojej ginki na kosultację wyników badań i
prawdopodobnie wyśle mnie do Łodzi - do immunologa, zaczynam brać
acard i będziemy próbować po raz piąty.
Pozdrawiam Was wiosennie,
Kaja.
Przeczytaj resztę odpowiedzi



Temat: do aagata4

problemy z immunologią odkrylam juz po pierwszym poronieniu.. tylko ze zaden
lekarz nie chcial poprowadzic tak ciazy, jak sie prowadzi z tymi problemami -
pomimo iż wybralam lekarzy ktorzy sie zajmuja takim prowadzeniem ciąż ..

po prostu postanowili sie przekonac czy pierwsze poronienie to wada genetyczna i
czy sie to powtorzy - niestety sei powtórzylo... osobiscie wolalabym aby zarodek
byl przebadany juz w szpitalu po pierwszym pronieniu ... ale o tym nie mialam
pojecia a nie ma takiego zwyczaju w polskich szpitalach (kolejny dowod naszej
chorej slużby zdrowia) - dostalam dodatkowo standardowo luteine w drugiej ciazy
(ale z progesteronem nie mialam zadnych klopotow wiec nie wiem po co - w
trzeciej ciazy juz nie bralam)


w odkryciu problemow immunologicznych pomogly mi dziewczyny z forum i moja
intuicja...

nie dawala mi spokoju choroba tarczycy, ktorej mam objawy (kiepska pamiec
nadpobudliwosc , powiekszone wole i czasem sucha skóra), choruje moja mama i ja
tez bylam leczona w dziecinstwie ...


pomimo iz hormony mialam w normie... (TSH było za wysokie - ale "w normie" wg
lekarzy do ktorych trafialam wiecz szukalam dalej...

po pierwszym poronieniu zrobilam wlasnie to nieszczesne TSH (wyszla niby w
normie )i prolaktyne bylo wszysko ok...

poniewaz tarczyca nie dawala mi spokoju - dowiedzialam się o tzw przeciwcialach
przeciwtarczycowych i zrobilam to badanie rownolegle z posiewami, tokso,
cytomegalie, i po tych badaniach postanowilam sie starac o nastepnego
dzidziusia pomimo iż mialam problemy z cyklami ...


kiedy wyzly mi źle p-ciala p-tarczycowe dowiedzialam sie ze to sa wlasnie sprawy
immunologiczne, ktorych planowalam nie ruszac ale juz po fakcie ... wiec
zrobilam badanie na p-ciala antykardiolipinowe - wyszły w normie ale wysżły ze
są... i znowu padlam ofiara zlej interpretacji wyników bo skoro sa to juz nalezy
brać je pod uwage nawet jak sa w normie... ( Lekarze podważzali wiarygodnosc
badan (pytali a co to za laboratorium - nie znam takiego) ale nikt nei
zasugerowal powtórzenia tego badania- nie powiedzieli nic na temat tego wyniku)


w tym czasie dalam sie wpakowac w tabletki antykoncepcyjne i nie moglam
przebadac organizmu pod wzgledem hormonalnym i zalozylam ze tu wszysko jest w
porzadku...

po odstawieniu tabletek gin zaproponowal przebadanie hormonalne ale i
nieprzerywajac starń o dzidziusia wiec zaszam po raz drugi i nie dokonczylam
tych badan

zaraz poronilam ...

.. jak tylko wyszlam ze szpitala od razu zrobilam badania na p-ciala
antykardiolipinowe - bo sie dowiedzialam ze te p-ciala czasem znikaja pomiedzy
ciazami a pojawiaja sie w ciązy... i tak sie okazalo ze jest u mnie...

dodatkowo zrobilam badania genetyczne - skoro nalezy sie za darmo na kase
chorych to skorzystalam ...

wtedy juz nie mialam wiekszegop problemu z wyborem dobrego lekarza (dwa
poronienia w wywiadzie i wyniki badan wykluczajace wszyskie problemy oprocz
immunologicznych)- wybralam wlasnei takiego lekarza co prowadzi takei ciaze i
leczy encortonem, heparyna i acardem - lekami ktorych nei moglam sie doprosic o
recepty na to po pierwszym poronieniu...


tak wiec juz mam 14 tygodni ciazy za soba i ... czekam na USG połówkowe ... z
tego co widze to prawie wszyskie dziewczyny ktore nie ialay klopoty z
zaciazeniem na tych lekach szczescliwie donoszaja ciaze.. znalazlam tylko jeden
taki przypadek ze sie nie udalo - wiec jestm pelna nadziei ze bedzie wszysko w
porzadku...

co do starań to za pierwszym razem czekalam niecale pół roku (ale nie wiem ile
cykli bo krwawilam ciągle i nie wiem kiedy byly to miesiaczki a kiedy jakies
krawienia...

a na trzecią ciaze czekalam 3 miesiace - zrobilam jeszce hormony kobiece i
tradycyjne badanie krwi i moczu kolejny raz badanie na przeciwciala na zlecenie
gina ktory mnie prowadzi

mam nadzieje ze troche Ci pomoglam.... pozdawiam i zycze abys jak najszybciej
sie uporala z badaniami i pozbierala psychicznie po przejsciach... bo ta
wedrówka po lekarzach jest chyba najbardziej wykańczajaca ... przynajmniej dla
mnei opkazalo sie to najgorszym koszmarem...

pozdrawiam

Agata Przeczytaj resztę odpowiedzi



Strona 4 z 4 • Wyszukano 348 wyników • 1, 2, 3, 4